Hokej na ŚwiecieWywiadyTomasz Szmidt: rozmowa z trenerem Mulkowskim obudziła we mnie wiarę

2020/11/30by Mateusz Gotz

Tomasz Szmidt od lat związany jest z hokejem w Austrii, z którym święcił sukcesy trenerskie, włącznie ze złotymi medalami Halowych Mistrzostw Świata i Halowych Mistrzostw Europy. W jego „polskim etapie” kariery, najważniejszym momentem był występ na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney. Przybliżamy Wam hokejową historię „Hansa”.

Jesteś przedstawicielem pokolenia Sydney. Pewnie opowiadałeś tę historię wiele razy, ale wielu hokeistów młodszego pokolenia będzie tego ciekawych. Jak znalazłeś się w Austrii i czemu zdecydowałeś się związać swoją hokejową karierę i życie prywatne z tym krajem?

Już przed Igrzyskami Olimpijskim w Sydney miałem propozycję z Austrii. Wówczas delikatnie zasugerowano mi, że jeśli wyjadę, mogę wypaść z przygotowań olimpijskich i naturalnie nie mogłem ryzykować. Obiecałem to mojemu trenerowi z Pomorzanina – Zbyszkowi Sobiechowskiemu. Hokej był wówczas w kryzysie i była nadzieja, że mając w składzie olimpijczyka, samorząd łaskawiej popatrzy w stronę sekcji hokejowej.

Po igrzyskach dostałem pozwolenie na grę w Arminen SV. Gdy już szykowałem się do wyjazdu, wówczas odezwał się do mnie Marcin Nyckowiak, który występował w niemieckiej Bundeslidze. Zaproponował mi przyjazd na testy. Wówczas wybrałem propozycję niemiecką, gdzie grałem z kolegami z Polski – Marcinem Nyckowiakiem, Karolem Podżorskim i Piotrkiem Mikułą. Występowałem tam trzy sezony, zdobywając Puchar Niemiec i brązowy medal Pucharu Europy (występy w drużynie RSV Rheydter Spielverein – przyp. red.).

Po trzech latach zdecydowałem się zmienić kraj. 32 lata i 4 lata rozłąki z rodziną zrobiły swoje. Możliwość zamieszkania razem były w Austrii. Warto przypomnieć, że były to czasy, kiedy Polska nie była w Unii Europejskiej i pozwolenie na pracę nie było taką prostą sprawą. Arminen Wiedeń przystało na moją propozycję i załatwiło wszystkie niezbędne formalności.  

– Ogromną część swojej kariery zawodniczej spędziłeś jednak w Polsce. Kto zaraził Cię miłością do hokeja? Masz w swojej karierze osoby, które przyczyniły się do Twojego rozwoju jako zawodnika w dużym stopniu?

 – Swoją przygodę z hokejem zacząłem dość późno, bo w wieku 15 lat. Wcześniej grałem w piłkę nożną, ale wszyscy moi koledzy z bloku grali w hokeja i ja też postanowiłem spróbować. Zakochałem się w tym sporcie i ta miłość trwa do dziś. Moimi pierwszymi trenerami byli Andrzej Słomski z Pomorzanina Toruń i Janusz Zimny. Oni zaszczepili u mnie miłość do hokeja, jednak nie wiem jak potoczyłaby się moja kariera, gdyby nie Grzegorz Mulkowski, który  powołał mnie o półtora roku trenowania na zgrupowanie letnie kadry juniorów. Pamiętam jak na testach powiedział mi, że może jeszcze nie umiem grać dobrze w hokeja, ale nie widział jeszcze tak zdeterminowanego chłopca i on zrobi ze mnie hokeistę.

Naturalnie na mojej drodze spotkałem wielu wspaniałych ludzi i wspaniałych trenerów, jak Adam Filemonowicz, który trenował mnie indywidualnie, Andrzej Makowski, Zbyszek Kulpa, Zbyszek Sobiechowski i wszyscy trenerzy reprezentacyjni. Jak jednak wcześniej wspomniałem to rozmowa z trenerem Mulkowskim obudziła we mnie wiarę, że chłopiec z małego miasteczka bez tradycji hokejowej może zagrać kiedyś w kadrze Polski.

Po tym zgrupowaniu trenowałem codziennie po dwie godziny na siatkarskim boisku kortowym, ucząc się wszystkich rzeczy, które zobaczyłem na tym obozie. Wspaniałe czasy, gdzie nie liczyło się nic więcej, poza hokejem.

– Poza Tobą do Austrii wyjechała całkiem spora grupa zawodników. Niektórzy na stałe związali swoje życie z tym krajem. Co Twoim zdaniem stało się głównym magnesem, przyciągającym do Austrii Polaków?

– Myślę, że stabilizacja i możliwość ułożenia sobie życia bez ciągłej walki o przetrwanie, jak miało to miejsce w Polsce. Super ludzie, którzy doceniają cię, jeżeli coś osiągniesz dla swojego klubu lub reprezentacji. Do tego wspaniałe miasto do życia, jakim jest Wiedeń. Myślę, że liga austriacka nie jest już tak słaba, jak w momencie kiedy tutaj przyjeżdżałem, co pokazują wyniki w pucharach halowych i na otwartych boiskach.

– Warto porozmawiać trochę o współczesności. Kto Twoim zdaniem jest obecnie mocniejszy – reprezentacja seniorów Polski czy Austrii? Jak to wygląda wśród kobiet?

– Wiesz co… aktualnie uważam, że w seniorskim hokeju lepsza jest Austria, na co wskazują wyniki zarówno halowe, jak i trawiaste. Nie śledzę tego tak dokładnie w hokeju kobiecym, ale wydaje mi się, że jest podobnie. To wszystko jednak w przypadku tak niedużych hokejowo krajów jak Austria i Polska, zmienia się w zależności od tego, czy trafisz na talenty w danych rocznikach. Austriacki hokej nie otrzymuje takiego dofinansowania jak w Polsce. Zawodnicy muszą w pewnym stopniu finansować wyjazdy na turnieje. Nie mamy również takich możliwości przygotowawczych, jakie stawia przed hokejem ośrodek w Wałczu. 70% drużyny narodowej występuje w ligach zagranicznych.

Mówiąc na konkretnym przykładzie. W 2018 roku zdobyliśmy Mistrzostwo Europy i Mistrzostwo Świata w hali. W jednym miesiącu każdy z uczestników tych imprez musiał zapłacić za udział w imprezie 300 euro z własnych środków. Nie zaprosił nas do siebie Prezydent ani Premier, pomimo że było to największe osiągnięcie drużynowego sportu w Austrii.

Mam ogromny szacunek dla tych chłopaków, którzy stawiają się na każde zgrupowanie, trenują bardzo ciężko, a kilku z nich pełni wiodące role w czołowych ligach Europy.

– Czy trenując austriackich hokeistów jesteś w stanie w tym momencie wskazać jakieś młode nazwiska, które mają szanse na kariery światowego formatu?

– Oczywiście. W Austrii jest bardzo dużo młodych hokeistów z dużym potencjałem i szansą na udaną karierę międzynarodową. Wszystko zależy jednak od ich determinacji i gotowości do ciężkiej pracy. Ciężko będzie wychować takich graczy jak Benny Stanzl  czy Michi Körper. Tacy rodzą się raz na kilkadziesiąt lat. Pozytywem jest jednak to, że coraz więcej młodych talentów wyjeżdża do Niemiec, Belgii czy Wielkiej Brytanii, gdzie mają okazję grać z najlepszymi, a to jest ich wielkim atutem.

– A jak oceniasz to, co dzieje się w polskim hokeju? Reforma rozgrywek, nieco więcej informacji o hokeju w mediach, to chyba dobre zmiany?  Podzielasz opinię, że sprawy idą ku lepszemu?

– Nie jestem blisko PZHT, ale z tego co czytam, to praktycznie w każdym obszarze nastąpił ogromny postęp. Fajne projekty szkoleniowe, obecność hokeja w mediach społecznościowych i aktywność wszystkich grup reprezentacyjnych bardzo cieszy. Podoba mi się wykorzystywanie młodych trenerów jako asystentów w reprezentacjach, co pozwala im zdobywać doświadczenie i przygotowuje ich do ważnych ról w przyszłości. Brawo! Wiem z doświadczenia, jak jest to ważne, bo byłem częścią wspaniałego pokolenia Sydney 2000, które zostało kompletnie zmarnowane.

 

Komentarze

Mateusz Gotz

Pasjonat hokeja, który w hokeja zaczął grać bardzo późno z marnymi efektami. Sokół Warszawa, Lipno Stęszew. Twórca największego portalu o hokeju na trawie w Polsce czyli... Prohokej.pl.

REKLAMA

Komentarze

o Prohokej

Prohokej.pl logo

Prohokej.pl to pierwszy portal na temat hokeja na Trawie w Polsce, który sukcesy świecił na początku XXI wieku. Po kilku latach przerwy wracamy w nowej odsłonie, aby popularyzować nad Wisłą tę piękna dyscyplinę sportu.

REKLAMA

Prohokej © 2020. Wszelkie prawa zastrzerzone